| Taniec czy przyjemność? |
|
Rosnące zapotrzebowanie na przygotowanie pierwszego tańca na wesele nasuwa wniosek , że Polacy lubią tańczyć, ale także i lubią się uczyć tańczyć. Moje oko cieszy widok dwojga ludzi, którzy wspólnymi siłami chcą się przygotować, także tanecznie, na wielkie wydarzenie, jakim jest własne wesele. Czyż nie raz będą musieli jako współmałżonkowie działać we wspólnym kierunku, zawierać kompromisy, mając bardzo często całkowicie inny punkt spojrzenia na daną sprawę? Podobnie jest z tańcem w parze. Jest to niesamowita szkoła poznawania siebie w sytuacji, w której każdy z przyszłych małżonków ma inne predyspozycje ruchowe, koordynacyjne, inne umiejętności. I tu mamy ambaras, by dwoje chciało na raz… zatańczyć. Upraszczając mocno scenariusz przygotowań do wesela, może wyglądać on tak: Ona: Kwiaty zamówione. On: Limuzyna opłacona. Ona: Za dwa tygodnie przymiarka sukni. On: Muszkę kupiłem. Ona: Przesłałeś orkiestrze listę utworów? On: Tak. Ona: A do jakiej muzyki zatańczymy pierwszy taniec? On: ….. (biiiip)… ??? Ona: Myślałeś o tym? On: Jaki taniec? Przecież nie mogę myśleć o wszystkim. Ona: Pierwszy taniec. On: Hmm, porozmawiajmy o tym jutro. Standardowo, mężczyźni częściej wpadają w panikę na myśl o pierwszym tańcu lub w ogóle o tańcu. Wcześniej często podpierali ściany na imprezach lub prowadzili rozmowy, czasami zerkając na tańczących na parkiecie. Zazwyczaj dopiero po dłuższej chwili ruszali uprawiać szalony taniec freestyle wśród dużej ilości ludzi. A teraz trzeba zatańczyć coś konkretnego i to przed rodziną, znajomymi! Wielu osobom ten punkt programu weselnego spędza przysłowiowy sen z powiek. W takim przypadku, może lepiej go nazwać skrajnym niż standardowym, widzę na początku cierpienie w oczach kadeta nauk tanecznych, przygotowującego się do tańca na swoim weselu. Oczywiście jest to wielkie uogólnienie. Zdarza się, na szczęście coraz częściej, że pary, które wspólnie chcą podjąć wysiłek przygotowania pierwszego tańca, z dużą dozą energii, zapału, a także czasu przystępują do prób tanecznych. Takie właśnie podejście do tematu poleciłbym wszystkim, niezależnie od tego, czy ich nastawienie do tańca jest cierpiętnicze, obligatoryjne, przyjemne czy też euforyczne. Polecam do zabrania się za przygotowania dużo wcześniej niż się przypuszcza. Gdyż taniec jest taką przewrotną sztuką, która w bardzo dobrym wykonaniu wygląda niesamowicie prosto i lekko. Przez to jest bardzo często niedoceniana przez wielu oglądających. A tak naprawdę, za znanymi tancerzami kryje się wieloletnia historia związana z pracą, bólem, wyrzeczeniami oraz miłością do tańca, a także spełnieniem płynącym z niego. Profesjonalny taniec jest taką kochanką o wielu, często skrajnych obliczach. Na szczęście, w ostatnich latach został on bardziej spopularyzowany. Jednak nie można zapominać o pracy, którą trzeba wykonać, by tańczyć więcej niż freestyle. Absolutnie nie mam nic przeciwko freestylowemu tańczeniu na imprezach. Jest to szczery, wolny, płynący z wnętrza ruch. Jednak w tańcu w parze ciężki do zastosowania ze względu na niekompatybilność. Dlatego, by taniec był dla dwojga przyjemnością, a nie tylko przykrym obowiązkiem, np. na weselu, proponuję wygospodarować sobie czas na jego naukę. W trakcie nauki obserwujemy, że nie taki diabeł straszny. Trzeba „tylko” systematycznie i wytrwale pracować, niezależnie od tego, czy ma się trochę cięższe stopy, czy też duży talent taneczny. Podobnie jest z każdą nową dziedziną, której się uczymy. Czy język obcy, czy jazda konno, czy sporty walki lub gra w tenisa, zasada jest jedna, lub dwie: systematyczność i wytrwałość. To są także generalne zasady dotyczące tańca. A jak to wszystko ma się do wesela, które już wkrótce? Warto przyjść na zajęcia tańca kilka miesięcy wcześniej. Można wziąć udział w kursie grupowym np. tańca towarzyskiego lub kursie tańca skrojonego specjalnie pod przygotowanie do wesela. Swoje uprzedzenia należy zostawić w domu, gdyż na takich zajęciach wszyscy będą w takiej samej sytuacji, więc nie ma co się przejmować. Można także skorzystać z oferty lekcji indywidualnych. Na zajęciach indywidualnych pary mają okazję przygotować coś specjalnego tylko dla siebie. Warto pomyśleć wcześniej o jakiejś muzyce, którą się bardzo lubi, może bardzo ważnej dla danej pary. Albo o filmie, który wspominamy. Albo generalnie zadać sobie trud, jak ten taniec mógłby wyglądać. Jest mnogość opcji. Wymienię kilka, które jako pierwsze nasuwają mi się na myśl. Opcja klasyczna: czyli piękny, spokojny Walc Angielski do zwiewnej i melodyjnej muzyki lub Walc Wiedeński, który jest dużo szybszym tańcem. Kolejna opcja, nazwę ją Musicalową: czyli szalony pomysł, zaskakujący wszystkich gości, w którym para młoda wyskakuje w przebraniach, z gadżetami: melonik, laska, szal, krzesło… oczywiście do wykorzystania przy elementach chair dance. Jeszcze inna opcja Street Dance: para zaskakuje wszystkich przebojem hip hopowym. Czasami pary decydują się na kolaż kilku wersji, na początku tańcząc Walca, po którym następuje zaskoczenie i wchodzi całkowicie inny rodzaj muzyki, nastroju, a także inny przekaz płynący z tego tańca. Przytoczę może jeden taki, bardziej niestandardowy projekt. Jednak od razu zaznaczam, że przygotowania trwały kilka miesięcy. Moim prywatnym nr 1 była para, która zażyczyła sobie mieszankę kilku utworów. Po 2-3 tygodniach udało nam się wyklarować te tańce, a po 4 miesiącach było gotowe show zatańczone na weselu. W ostatnim miesiącu ćwiczyliśmy dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Ich show zaczynało się Walcem Wiedeńskim z przejściami, obrotami, nagle wchodziła Salsa, a zakończyliśmy na „Do you love me” z Dirty Dancing, podczas którego partnerka fruwała do góry, jak bukiet kwiatów. Ta para przychodziła także tańczyć na imprezach salsowych, które wtedy prowadziłem, by poza lekcjami jeszcze bardziej wczuć się w klimat Salsy. Na weselu oraz poprawinach musieli tańczyć bis. Praca z nimi była dla mnie głębokim i radosnym przeżyciem, gdyż byłem świadkiem ich pracy, zgrzytów, kompromisów, a przede wszystkim radosnej współpracy. Kilka miesięcy później inna para, nie wiedząc o tym, że to moja robota, opowiadała mi o tym, że znajomi widzieli coś takiego na jednym weselu i oni też chcieliby zaszaleć. Serce mi urosło. Zdarzały się też inne projekty np. bluesowe, gdzie para bardzo lubiła pewną piosenkę i nie było innej opcji niż ten właśnie utwór. Widziałem też pierwszy taniec, w którym para tańczyła mieszankę polskich tańców ludowych i Salsy, to było przecudne. Absolutnie nie próbuję przekonywać, by wszyscy zaczęli przygotowywać złożone projekty weselne, których przygotowanie zajmie im długie miesiące. Klasyczny Walc z eleganckim wejściem, obrotem, ukłonem, a także przejściami, obrotami podczas tańca jest jak najbardziej pięknym wariantem pierwszego tańca. Próbuję tylko przekonać do zastanowienia się nad tym momentem wesela dużo wcześniej, może znajdując swoje własne rozwiązanie lub prosząc o sugestie instruktora, z którym się będzie pracować. A może się okazać, że taniec zbliża ludzi, pozwala poznać siebie i partnera jeszcze bardziej, uczy nas współpracy oraz może być przyjemnością. Adam Padła
|



